Get Adobe Flash player

Bogdan Marcinkiewicz - Poseł do Parlamentu Europejskiego - Europoseł. Oficjalna strona Europosła Bogdana Marcinkiewicza.

Mapa strony

Adres biura poselskiego
Rynek 1,
44-200 Rybnik

tel. kom.: 508 319 293
tel. kom.: 508 319 264
tel./fax: +48 32 433 16 76
biuro@bogdanmarcinkiewicz.pl

Lobbing - piąta władza w UE

19.09.2011
Lobbing - w Polsce to brzmi dwuznacznie. Unia chce ująć tę działalność w karby prawa, dając obywatelom możliwość oficjalnego wpływania na stanowienie przepisów.

Europejską Mekką lobbystów jest Bruksela. To tu znajdują się siedziby Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i Rady Unii Europejskiej. To tu się zbierają europosłowie, a unijna machina legislacyjna pracuje pełną parą, tworząc przepisy coraz mocniej wpływające na kształt życia w Polsce. Dlatego na pulsie brukselskich wydarzeń warto trzymać rękę.

Pierwszą polską firmą, która otrzymała akredytację tzw. grupy interesu w Parlamencie Europejskim, były PKP SA. Biuro spółki w Brukseli uruchomiono w lipcu 2002 r., dwa lata przed akcesją Polski do Unii Europejskiej.

Na początek kolej

- Na bieżąco śledzimy proces legislacyjny w obszarze transportu, ale nie tylko. Staramy się rekomendować rozwiązania, które służą rozwojowi kolei i uwzględniają sytuację branży w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej - mówi Tomasz Lachowicz, kierujący brukselskim biurem Grupy PKP. - Spotykamy się z eurodeputowanymi, przedstawicielami Komisji Europejskiej, przygotowujemy imprezy promujące transport kolejowy, pracujemy w grupach roboczych organizacji międzynarodowych.

Ostatnio polscy kolejarze przekonywali europosłów do projektu budowy w naszym kraju kolei wysokich prędkości (HS). W efekcie trafił on do unijnego master planu i jest bliski wpisania do nowej unijnej mapy transeuropejskiej sieci transportowej (TEN-T). Powstanie takich linii nie tylko przeniesie polską kolej z XX do XXI wieku, ale zwiększy także przepustowość sieci dla taboru konwencjonalnego, tak pasażerskiego, jak i towarowego.

Szczególne znaczenie będzie to miało na linii zachód-wschód, wobec rosnącej wymiany towarowej UE z krajami Europy Wschodniej i Azją. Młodsze (powstało w czerwcu 2010 r.), ale nie mniej istotne, szczególnie dla polskiego przemysłu energetycznego, jest brukselskie biuro Central Europe Energy Partners. CEEP to zarejestrowane w Brukseli stowarzyszenie non profit, którego celem jest działanie na rzecz sektora energii z Europy Centralnej.

Wspierają je m.in. Lotos, Jastrzębska Spółka Węglowa czy Kulczyk Investments. Działa podobnie jak biuro Grupy PKP i jak ono jest zarejestrowane jako grupa interesu.

- Bezpieczeństwo energetyczne jest dzisiaj wyzwaniem globalnym. Dotyczy zarówno producentów nośników energii, jak i ich odbiorców oraz całej gospodarki. Im więcej będzie w tym obszarze rozsądku i woli współdziałania, tym bezpieczniejszy będzie świat - uważa Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos i szef Rady CEEP. - Energetyka jest obszarem, w którym działają potężne mechanizmy komercyjne i − równie silne - polityczne. Zadaniem CEEP nie jest "wcinanie się" w politykę ani tym bardziej ograniczanie roli polityków w energetyce. Jest odwrotnie.

Biznes, nauka i eksperci działający w stwarzanych przez organizację ramach wesprą sferę polityki praktycznymi konkretami, wywodzącymi się z ich wiedzy i doświadczenia. Takie sprzężenie zwrotne ułatwi dochodzenie do mądrych, trwałych rozwiązań w obszarze - jeszcze raz to przypomnę - w którym nie występuje naturalna skłonność do kompromisu. Stosowane są tu twarde reguły gry, toczy się bezwzględna walka, Nord Stream jest dobrym tego przykładem.

W Brukseli znajdują się również: Biuro Przedstawicielskie Poczty Polskiej, Przedstawicielstwo Polskich Organizacji Rolniczych, Krajowa Rada Radców Prawnych - Biuro Przedstawicielskie, Przedstawicielstwo Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan (PKPP Lewiatan), Przedstawicielstwo Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, Biuro Promocji Nauki "PolSCA", Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System - przedstawicielstwo w Brukseli, Telekomunikacja Polska oraz biura przedstawicielskie 16 województw i przedstawicielstwo miasta Łódź.

Lobbysta - jaki jest...

Pierwszą instytucją Unii, która swoje kontakty z lobbystami uregulowała w sposób formalny, był Parlament Europejski. Regulamin PE z 20 lipca 1999 r. wyznacza ich podstawowe obowiązki.

Jeszcze wcześniej, bo w 1996 r., PE jako pierwszy organ wspólnotowy wprowadził rejestr lobbystów i przyznał im prawo do obserwacji otwartych posiedzeń komisji parlamentarnych.

- Kiedy się zgłasza do nas osoba zainteresowana rozmową o bieżących sprawach legislacyjnych, najpierw sprawdzam, czy jest oficjalnie zarejestrowana jako lobbysta. Jeżeli nie, to do spotkania nie dojdzie - zapewnia Malina Stompel, asystentka europosła, prof. Adama Gierka.

W oficjalnym rejestrze widnieją blisko cztery tysiące nazwisk, jedna trzecia z akredytacjami tymczasowymi. Ci, którym uda się przejść skrupulatny system rejestracji, otrzymują identyfikator − brązowy kawałek plastiku z danymi i zdjęciem - by mogli się odróżniać od posłów i personelu PE. Nieoficjalne informacje mówią zaś, że w Brukseli działa około 15 tysięcy lobbystów.

Ta liczba jest jednak trudna do zweryfikowania, ponieważ nie wszyscy działają w oparciu o literę prawa. Dowodem na to może być niedawna afera korupcyjna. Pod koniec marca brytyjski dziennik "Sunday Times" ujawnił nazwiska trzech europosłów zamieszanych w przyjmowanie łapówek. Według brytyjskich dziennikarzy, deputowani mogli doprowadzić do przyjęcia przez PE poprawek legislacyjnych napisanych na zlecenie lobbystów w zamian za kwotę 100 tys. euro. Dwóch posłów podało się do dymisji, jeden dobrowolnie zawiesił swój mandat.

Dwa lata temu PE przyjął rezolucję, w której nakłada na deputowanych obowiązek zdobywania wyważonych informacji i zdolności do podejmowania politycznych decyzji niezależnie od lobbystów. Najnowsza regulacja z maja bieżącego roku łączy rejestry prowadzone dotąd odrębnie przez Parlament i Komisję Europejską. Pomoże to unijnym urzędnikom lepiej się rozeznać wśród lobbystów.

Środowisko tworzą głównie prawnicy, ekonomiści, politologowie, dynamiczni, znający języki, najlepiej z do świadczeniem w administracji publicznej. Ale...

- To profesja, w której trzeba być człowiekiem renesansu, umieć zreferować w przystępny sposób meandry regulacji instrumentów finansowych dotyczących ryzyka kredytowego czy zasady handlu emisjami CO2, ale też na koktajlu, konferencji czy panelu, jakich w Brukseli odbywają się setki, nawiązać interesującą rozmowę z nowo poznanym urzędnikiem Komisji, asystentem czy europosłem - twierdzi Piotr Bonisławski, associate director w firmie Kreab & Gavin Anderson.

Wszystko po to, by budować relacje, które pomagają w codziennej pracy. Lobbyści powinni, zdaniem Bonisławskiego, specjalizować się w konkretnej tematyce, np. energetyce czy transporcie, ale muszą również posiadać tzw. umiejętności miękkie, bo należy pamiętać, że jest to przede wszystkim praca z ludźmi. Nieodzowna jest też doskonała znajomość systemu instytucjonalnego Unii Europejskiej i sposobu podejmowania decyzji.

Nasz rozmówca pracował wcześniej w Europejskim Instytucie Studiów nad Bezpieczeństwem w Paryżu, w biurze prasowym polskiego Ministerstwa Infrastruktury, a także jako dziennikarz.

Na obecnym stanowisku obszary jego zainteresowań zawodowych to: komunikacja polityczna, polityka energetyczna, środowiskowa i handlowa. Firma Kreab & Gavin Anderson jest wpisana do rejestru lobbingu Komisji Europejskiej, należy również do Europejskiego Stowarzyszenia Public Affairs (EPACA).

- Lobbystę można również porównać do dyplomaty. Tak jak dyplomata reprezentuje kraj, lobbysta działa w imieniu klienta, reprezentuje koncerny czy stowarzyszenia, a w wyjątkowych okazjach nawet rządy państw, głównie spoza UE - mówi Bonisławski.

Zdolności interpersonalne to jedno, ale nie powinny one przesłaniać rzetelnej informacji. Lobbyści odbywają spotkania z urzędnikami na różnych szczeblach, w zależności od etapu procesu legislacyjnego. Najczęściej zajmują się kilkoma projektami jednocześnie. Praca nad jedną dyrektywą trwa od półtora do dwóch lat.

Ile zarabiają? Firmy consultingowe liczą sobie 200-500 euro za godzinę pracy. Roczne dochody doświadczonego lobbysty wahają się w granicach 70-250 tys. euro. Wszystko zależy od branży i liczby realizowanych projektów.

Firmy zazwyczaj zgłaszają się do lobbystów w zaawansowanym momencie legislacji, zaniepokojone doniesieniami medialnymi, z których wynika, że ich interesy są zagrożone. Obowiązuje jednak zasada: im wcześniej, tym lepiej.

Klient najpierw dowiaduje się, czy w ogóle warto podejmować jakiekolwiek działania. Następnie otrzymuje scenariusze wydarzeń na danym etapie legislacji. W końcu dochodzi do spotkania z urzędnikami KE i przedstawicielami PE.

Późne raczkowanie

Większość europosłów podchodzi do lobbystów ostrożnie. Zazwyczaj asystenci lub doradcy polityczni szukają o nich informacji, aby mieć szersze pojęcie, czego można się po nich spodziewać.

- Jednocześnie spotkania z lobbystami to norma, posłowie sprawozdawcy pisząc raporty, spotykają się z różnymi grupami interesu, i nie ma w tym nic dziwnego - uważa Sonia Nandzik, asystentka europosła Marka Migalskiego. Zdaniem europosła, prof. Adama Gierka, lobbing ma różne oblicza.

- Jest zazwyczaj informacją, i w taki właśnie sposób powinien się kojarzyć, a nie z wymuszaniem czy kupnem przepisów. Bardzo ważnym lobbystą w Unii Europejskiej jest sama Komisja Europejska, która naciska na Parlament ze swoją legislacją. Można również powiedzieć o tzw. super lobbingu, czyli działalności think-tanków (niezależne ośrodki zajmujące się badaniami i analizami spraw publicznych - przyp. red.), które wpływają na Komisję - ocenia europoseł.

- Parlament Europejski nie może być chorą wyspą bez kontaktu z rzeczywistością − argumentuje europoseł Bogdan Marcinkiewicz, który podczas legislacji na co dzień zapoznaje się z ekspertyzami przygotowanymi przez lobbystów, a także się z nimi spotyka. Jego zdaniem, lobbyści są naturalnym elementem procesu ustanawiania unijnego prawa, oferując europosłom informację o wpływie ich działania na gospodarkę, a przecież w Unii o to chodzi, by sprawniej działała, a nie o to, by produkować bezwartościowe dokumenty.

- Obawy wobec lobbingu są przesadzone. Europosłowie, którzy byli gotowi wprowadzić poprawki legislacyjne w zamian za pieniądze, zachowali się bardzo nagannie i ponieśli już konsekwencje - mówi Marcinkiewicz. Jeśli chodzi o polskie firmy: im większe, tym lepiej sobie radzą w Brukseli, będąc np. w międzynarodowych stowarzyszeniach branżowych. Jednak wielu polskich przedsiębiorców w dalszym ciągu nie ma świadomości, że 70 proc. legislacji gospodarczej powstaje w Brukseli, a nie w Warszawie.

- W lobbowaniu jesteśmy na etapie późnego raczkowania. Z czasem staniemy się mocniejsi, ale na razie pod tym względem od Europy Zachodniej dzieli nas pewien dystans - uważa Robert Golański, rzecznik prasowy przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, prof. Jerzego Buzka. - Musimy się nauczyć, że myślenie w horyzoncie roku, dwóch lat, nie ma sensu.

Musimy dysponować strategią długofalową. Potrzeba jak najwięcej naszych rodaków nie tylko w instytucjach Unii Europejskiej, ale również w federacjach, biznesie etc. Trzeba rozwijać kontakty nie tylko z instytucjami unijnymi, ale również z organizacjami biznesowymi z innych krajów, tworzyć ponadpaństwowe koalicje. Dzięki temu w 2005 r. mniejszym firmom softwareowym, także polskim, udało się postawić gigantom takim jak Microsoft czy Nokia.

Lobbing, mimo marcowego skandalu, będzie odgrywał coraz większą rolę w stanowieniu unijnego prawa. To dlatego, że Europa, mimo ostatnich wstrząsów spowodowanych kryzysem finansowym, coraz mocniej się integruje.

Organy wspólnotowe przejmują kolejne kompetencje organów krajowych. Tym samym w naturalny sposób otwiera się droga dla organizacji lobbingowych. Jak napisał kiedyś francuski lobbysta Thierry Lefebure, sedno sprawy można sprowadzić do zdania: lobby or not to be.

Natalia Matyba. Autorka jest doktorantką w Instytucie Studiów Politycznych PAN

Źródło: wnp.pl

fot.: edino.byd.pl


« wstecz

Get Adobe Flash player

Do wszystkiego co robi Europoseł Bogdan Marcinkiewicz wkłada maksimum wysiłku, dlatego wypełnia swój mandat poselski najlepiej jak potrafi. Praca parlamentarna Posła Bogdana Marcinkiewicza jest wypełniona zagadnieniami, które są mu bliskie ze względu na wykształcenie i doświadczenie zawodowe tj. dotyczące gazu, elektroenergetyki, energetyki oraz szeroko rozumianego transportu.

Copyright 2012 Bogdan Marcinkiewicz
projekt i wykonanie: euforiastudio.pl