Solidarność Górnicza: - W Internecie odnaleźliśmy taki cytat - "Polska będzie dążyć do zapewnienia równego traktowania wszystkich źródeł energii. Niepokojącym jest, że w Unii Europejskiej o przyszłości energetycznej mówi się w perspektywie energii ze źródeł odnawialnych oraz silnie promowanej energii jądrowej, spychając paliwa kopalne, w tym węgiel, na drugi plan - mówi Bogdan Marcinkiewicz". Czy na dzień dzisiejszy istnieje, Pana zdaniem, szansa na przekonanie Brukseli do równego traktowania różnych źródeł energii? A może lobby na rzecz atomu i źródeł odnawialnych jest już na tyle silne, że możemy co najwyżej przesunąć w czasie odejście Europy od węgla kamiennego?
Bogdan Marcinkiewicz, poseł do Parlamentu Europejskiego z okręgu śląskiego: - Rzeczywiście, w Europie Zachodniej jest taki dziwny trend, napędzany głównie przez ugrupowanie Zielonych, który promuje produkcję jak największej ilości wiatraków czy solarów. Zgadzam się, że dla takiej energii powinno być miejsce, ale żadna ilość wiatraków nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania na energię w krajach członkowskich Unii Europejskiej, chociażby takich jak Polska, gdzie mamy 40 milionów odbiorców energii, a do tego niezwykle rozbudowany przemysł, w tym energochłonny przemysł ciężki. Polska przez ostatnie 20 lat ograniczyła emisję dwutlenku węgla w stopniu znaczącym. Nowe jednostki produkujące energię są budowane z uwzględnieniem czynników ekologicznych, a elektrownie jądrowe powstaną dopiero za kilkanaście lat. Takie są cykle energetyczne i nie da się jednym rozporządzeniem przestawić całego kraju na inne źródła energii, zwłaszcza jeśli są one niewystarczające. Dla dalszego funkcjonowania górnictwa węglowego w Unii Europejskiej kluczowym może okazać się kryzys światowy. Popatrzmy na największe potęgi - Chiny, Stany Zjednoczone, Indie czy Rosję. Kraje te wciąż bazują na węglu, bo nie stać ich na produkowanie drogiej energii ze źródeł odnawialnych tylko po to, by udowodnić, że coś robią w sferze ekologii. Poza tym na naszej planecie jest coraz więcej ludzi, a więc zapotrzebowanie na energię rośnie i raczej będzie rosnąć...
SG: - ...Dlatego niektórzy sugerują, by górnictwo zastąpić wspomnianymi już przez Pana elektrowniami atomowymi.
BM: - Każde państwo jest inne, ma inne zasoby naturalne, inny poziom rozwoju energetyki. Osobiście jestem za tym, żeby każdy kraj członkowski Unii Europejskiej tworzył swój własny zestaw źródeł energii, tzw. "miks" energetyczny. W Polsce mamy spore zasoby węgla i jednostki produkujące energię na bazie tego surowca. Mogą temu towarzyszyć, rzecz jasna, elektrownie jądrowe, których budowę ostatnio zadeklarował rząd. To buduje nasz wizerunek w Europie, dzięki czemu przestajemy być traktowani jak zaścianek korzystający z jednego tylko surowca. Pamiętajmy jednak, że nie jest to energetyka "czysta", jak się często uważa. Odpady z elektrowni jądrowych są najbardziej niebezpiecznymi odpadami, jakie sobie tylko można wyobrazić. W Polsce, opierając się głównie - choć nie tylko - na węglu, możemy przez dobrych kilkadziesiąt lat produkować energię o cenie jednostkowej znacznie tańszej niż w Europie Zachodniej. Co ciekawe, wskazuje się na Polskę jako producenta energii "brudnej", ale podkreśla się też, że jest to energia bardzo tania i stawia się to jako zarzut! Może właśnie w tym tkwi istota działań krajów zachodnich skierowanych przeciwko węglowi, a promujących technologie rozwinięte w tamtych krajach?
SG: - Zieloni są aktywni w promowaniu odnawialnych źródeł energii. Czy nie można by pójść ich śladem i stworzyć nieformalnej posłów do Parlamentu Europejskiego wspierającej górnictwo węglowe? I czy byłoby ją z kogo stworzyć, wszak do tej pory politycy z Brukseli dość jednoznacznie opowiadali się za odnawialnymi źródłami energii?
Czytaj dalej: Marcinkiewicz: Kryzys udowodnił, że węgiel ma przyszłość