Z roku na rok coraz więcej osób przekazuje część swojego podatku wybranej organizacji. Wciąż jednak jest to zaledwie 30% uprawnionych Polaków. Nadal pozostaje aż 70% osób, które w całości przekazują swój podatek państwu. Dlaczego tak się dzieje? Może nie wszyscy o tym wiedzą. Częściej jednak – z obawy przed dodatkową biurokracją i trudnościami w wypełnianiu skomplikowanych druków skarbowych – większość Polaków rezygnuje z tej możliwości. Zupełnie niesłusznie.
Schemat przekazania 1% naszego podatku jest obecnie bardzo prosty:
1. Wystarczy bowiem wypełnić odpowiednią rubrykę w rocznym zeznaniu podatkowym, podając wyłącznie numer wpisu do Krajowego Rejestru Sądowego organizacji, na rzecz której chcemy przekazać nasze środki.
2. W kolejnej rubryce wpisujemy obliczoną kwotę 1% podatku należnego, zaokrągloną do pełnych dziesiątek groszy w dół. Przekazaniem środków na konto wybranej organizacji, zajmie się w naszym imieniu Urząd Skarbowy.
Ideę przekazywania 1% podatku propaguję od samego początku stworzenia tej możliwości przez ustawodawcę. Wraz z małżonką od lat przekazuję procent swojego podatku na rzecz organizacji, którym może on się bardzo przydać. Jeśli prawo dopuszcza taką możliwość wspomagania innych, wielkim niedopatrzeniem byłoby nie skorzystać z tej formy niesienia pomocy. Nie wymaga ona bowiem, po mojej stronie, żadnego dodatkowego wysiłku, czy dokonywania jakichkolwiek skomplikowanych czynności.
1% podatku to potrzebna i słuszna akcja. O tym, jak ważne jest, by włączyć się w pomoc i dołożyć swoją cegiełkę wsparcia tych, którzy tego potrzebują najbardziej, niechaj świadczy ilość organizacji, ubiegających się o środki z tego tytułu. 1% podatku to – w odniesieniu do indywidualnej jednostki – bardzo niewielka kwota. Ale skumulowanie tak pozyskanych pieniędzy może przełożyć się na konkretną, finansową pomoc.
Dlatego nie rezygnujmy z tej możliwości! Bo akcja 1% podatku jest bardzo potrzebna nie tylko w wymiarze finansowym i filantropijnym, ale może przede wszystkim , jako narzędzie budowania tzw. kapitału społecznego i poczucia solidarności z tymi, którzy tej pomocy naprawdę bardzo potrzebują.
Rozejrzyjmy się wokół - jak wiele osób potrzebuje pomocy, jak wiele organizacji różnego rodzaju, różnego szczebla można wesprzeć, oferując tak niewiele, a zarazem tak dużo.
Ja i moja rodzina już dokonała wyboru - a TY?