29 marca br. Komisja Europejska ogłosiła decyzję w sprawie „Handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych”, co oznacza, że w perspektywie kilku lat możemy zacząć płacić olbrzymie kary za emisję dwutlenku węgla. Zdaje się, że mamy kłopot…
Tak to wygląda i wiem, że przez niektórych polityków przyszłość energetyczna przedstawiana jest w czarnych barwach. Jestem przekonany, że w rzeczywistości nie jest tak źle. Wokół pakietu klimatycznego narosło sporo mitów, a sprawa jest dość skomplikowana. Po pierwsze ograniczenie emisji dwutlenku węgla jest zadaniem, ak czy inaczej z którym musimy się zmierzyć. Zmiany klimatyczne są faktem i nie możemy pozostać wobec nich obojętni. Inną sprawą jest jednak harmonogram wdrożenia przewidzianych przez Komisją Europejską zmian.
Przypomnę, że pakiet klimatyczno- energetyczny przewiduje, że do roku 2020 Europa zredukuje emisję CO2 o 20%, zwiększy o 20% efektywność energetyczną oraz zwiększy do 20% ilość energii uzyskiwanych ze źródeł odnawialnych (dla Polski ustalono wzrost do 15%). Już w momencie przyjmowania pakietu, czyli na początku 2008 roku to był bardzo ambitny plan. Potem nadszedł kryzys gospodarczy. Teraz coraz więcej osób przyznaje, że jest to plan mało realny i trzeba będzie wprowadzić do niego pewne korekty.
A jednak Komisja Europejska wydaje się traktować go bardzo poważnie…
Tak działa ten unijny mechanizm. Komisja wykonuje swoją pracę, to znaczy wprowadza w życie politykę wyznaczoną przez Radę Europejską i zaakceptowaną przez Parlament. W Parlamencie niewiele dało się zrobić, bo tu działa bardzo silne lobby ekologiczne, złożone z Grupy Zielonych, ALDE i części socjalistów. Grupa EPP, do której należymy zwykle przegrywa wszelkie głosowania dotyczące "zielonej energii". Tak wiec piłka jest po stronie Rady Europejskiej. Bardzo liczę tu na premiera Donalda Tuska, który już niejednokrotnie pokazał, że potrafi w Radzie tworzyć koalicję państw i wpływać na jej decyzje. W końcu emisja CO2 to nie tylko problem Polski, ale i wszystkich państw środkowowschodniej Europy. Można przypuszczać, że także Niemcy, którzy po awarii w Fukushimie zastanawiają się nad przyszłością kilku swoich elektrowni jądrowych, też skorygują swoje stanowisko.
Na razie jednak nie ma żadnych sygnałów ze strony Rady i rzeczywiście jest duża niepewność wśród przedsiębiorców. Modernizacja energetyczna to duże inwestycje i co za tym idzie duże pieniądze. Pół biedy, kiedy chodzi o niewielkie instalacje, które łatwo przestawić na gaz czy inny rodzaj paliwa. Jednak elektrociepłownie to przedsiębiorstwa, w których inwestycje trzeba planować na wiele lat naprzód, a to wymaga klarownej perspektywy. Wiem, że z tego powodu niektórzy inwestorzy, jak na przykład Vatenfall, planują wycofanie się z polskiego rynku. Dlatego liczę, że Rada niedługo podejmie wiążące decyzje w tej sprawie.
A jeśli Rada Europejska nie zrezygnuje z wprowadzania pakietu klimatycznego?
Jeszcze raz podkreślam, że nie chodzi o rezygnację z przyjętych założeń ograniczenia emisji dwutlenku węgla, lecz o pewną racjonalizację harmonogramu ich wprowadzenia. Poza tym nie jest tak, że w 2013 roku zaczniemy w pełni płacić za emisję CO2. Plan przewiduje, że na początku dostaniemy 70% uprawnień do emisji za darmo i pula ta będzie sukcesywnie zmniejszana. Co więcej sporo środków ze sprzedaży uprawnień emisyjnych trafi do naszego budżetu i nawet dostaniemy specjalną premię za ograniczenie emisji w latach 1990 -2005. Szacuje się, że w latach 2013-2020 Polska dostanie dzięki temu ponad 60 mld zł. Te pieniądze mają być przeznaczone modernizację proekologiczną, a zwłaszcza na technologie wychwytywania i składowania CO2 (tzw. CCS) z elektrowni. Przypomnę, że polski węgiel został na unijnym szczycie 4 lutego tego roku wpisany w strategię bezpieczeństwa energetycznego UE. To był zresztą bardzo ważny dla nas szczyt, bo omówiono podczas niego sprawę budowy korytarza połączeń gazowych Północ-Południe, od gazoportu w Świnoujściu, przez Czechy, Słowację i Węgry aż po Rumunię, Bułgarię i Chorwację. Komisarz Barroso zapowiedział, że w drugiej połowie roku przedstawi konkretny plan realizacji projektu. Ponieważ pewne inwestycje wpisane w plan takiego korytarza już istnieją lub właśnie są budowane, jak choćby gazoport i sieci przesyłowe wysokiego ciśnienia w Polsce, całkiem realne jest, że za kilka lat będziemy mieli gazociąg łączący Bałtyk z Morzem Czarnym i Adriatykiem. To znacznie zmieniłoby bezpieczeństwo energetyczne i możliwości pozyskiwania gazu przez Polskę i wszystkie kraje Europy Środkowej.
No i jest jeszcze kwestia naszych własnych zasobów gazu. Po ostatnich szacunkach, przedstawionych przez Amerykańską Agencję Informacji Energetycznej (EIA) można sądzić, że zasoby gazu łupkowego w Polsce wystarczą nie tylko na nasze potrzeby. Nie wykluczam, że gazoport, który w założeniu miał służyć przyjmowaniu skroplonego gazu, zacznie służyć do jego wysyłania. Stany Zjednoczone, które były importerem gazu, dzięki eksploatacji złóż łupkowych w ciągu kilku lat stały się jednym z najważniejszych eksporterów.
Wierzy pan, że uda nam się uruchomić wydobycie gazu łupkowego do 2020 roku?
Tak. Badania złoża to okres 4-5 lat, a przecież próbne odwierty już się zaczęły. Uważam, że w perspektywie dziesięciu lat Polska będzie znaczącym graczem na rynku energetycznym. To oczywiście nie wszystkim się podoba. Na pewno pojawią się próby przeciwdziałania takiemu rozwojowi sytuacji. Rząd francuski już zawiesił wydawanie zezwoleń na poszukiwanie złóż gazu i ropy naftowej ze skał łupkowych. Przewiduję również, że ekologiczne lobby w PE będzie starało się objąć eksploatację złóż łupkowych normami ochrony środowiska tak wyśrubowanymi, że eksploatacja będzie bardzo trudna. Dla naszych "zielonych" priorytetem są wiatraki na Morzu Północnym czy panele solarne na Saharze, bo to podobno stymuluje rozwój nowych technologii, napędza przemysł i tworzy nowe miejsca pracy. Tylko ja się pytam: gdzie tworzy te miejsca pracy?
Na Saharze...
W każdym razie nie u nas. Europa Środkowa nie ma takich warunków naturalnych, żeby oprzeć się na energii wiatrowej czy słonecznej. Dlatego musimy skoncentrować się na tym co mamy - węglu i gazie.
Dziękuję za rozmowę
Źródło: platforma.org