Zima zmusza nas po raz kolejny do spojrzenia na problem bezpieczeństwa energetycznego na rynku europejskim. Polska jest stroną szczególnie zainteresowaną powstawaniem rozporządzenia o bezpieczeństwie dostaw. Wielkim błędem byłoby bagatelizowanie strategicznej roli gazu dla gospodarki naszego kraju, jak również całej gospodarki europejskiej. Problem stworzenia ram prawnych dla rynku gazu w Unii Europejskiej należy niewątpliwie do najważniejszych zadań, z którymi musi zmierzyć się Europa.
W pamięci nadal mamy zeszłoroczny energetyczny paraliż, który szczególnie dotknął Europę wschodnią. Takie kraje jak Czechy czy Słowacja, których gospodarki uzależnione były od gazu z ukraińskiego tranzytu, silnie odczuły zakręcenie kurka. Słowacja została zmuszona do ogłoszenia stanu wyjątkowego. Głównym celem ustawodawstwa UE w odniesieniu do zapobiegania takim sytuacjom w przyszłości, powinno być ustanowienie wspólnego rynku, który byłby w stanie wspierać kraje członkowskie w sytuacjach awaryjnych wywołanych przerwami w dostawach tego surowca. Kraj zagrożony brakiem dostaw gazu powinien mieć możliwość zakupu od innego kraju członkowskiego, posiadającego nadwyżkę surowca, konieczną ilość gazu po cenach rynkowych. Mechanizm taki byłby wcieleniem marzeń Ojców Założycieli Wspólnoty Europejskiej o solidarności szanującej zasady wolnego rynku. Warunkiem koniecznym by ten ambitny plan mógł zostać zrealizowany jest budowa niezbędnej infrastruktury. Jednak bez odpowiedniej zachęty ze strony Unii Europejskiej, istnieją niewielkie szanse by narodowi operatorzy systemów przesyłowych byli zainteresowani ponoszeniem tak olbrzymich nakładów inwestycyjnych.
Obserwujemy szybki wzrost zapotrzebowania na gaz oraz zwiększają się możliwości jego wykorzystania. Dlatego myśląc o bezpieczeństwie energetycznym nie możemy zapominać o dywersyfikacji dostaw gazu. Ma to istotne znaczenie dla współczesnej gospodarki europejskiej. Dostawy gazu z różnych źródeł energii pomogą zminimalizować prawdopodobieństwo wystąpienia sytuacji jakie miały miejsce ponad rok temu.
Jeśli zależy nam na bezpieczeństwie energetycznym, musimy również skupić się na ustanowieniu systemu wczesnego ostrzegania, który monitorowałby zapotrzebowanie w gaz przez poszczególne kraje członkowskie. Bez wątpienia należy podkreślić, że w trakcie kryzysu gazowego czas jest ostatnią rzeczą, którą powinniśmy tracić. Na tym poziomie odpowiedzialność za szybką reakcję powinna być w rękach Wspólnoty. Zaangażowanie się Unii Europejskiej będzie nie tylko sygnałem, że solidarność nie jest tylko pustym słowem, ale także stworzy gwarancję dla obywateli krajów członkowskich, że nie będą pozostawieni sami sobie. Tylko silne działanie ze strony Unii Europejskiej może doprowadzić do znalezienia rozwiązania, które zabezpieczy dostawy gazu do wszystkich krajów członkowskich.
Unia Europejska musi przyznać, że istnieje niebezpieczeństwo przerw w dostawach gazu, które zagraża fundamentom integracji europejskiej. Mechanizm kompensacyjny w obrębie państw członkowskich byłby efektywnym rozwiązaniem zarówno dla kupujących, jak i sprzedających. Dałby szansę na szybką reakcję w czasach kryzysu. Jednakże solidarność energetyczna oznacza także, że musimy stworzyć regionalne systemy połączeń pozwalające na odwrócony przepływ, a także zbudować więcej magazynów gazu, inaczej solidarność będzie tylko istnieć na papierze.