W RPA podczas kolejnego szczytu klimatycznego w grudniu 2011 roku Europa pod przewodnictwem Polski będzie przekonywać świat do redukcji emisji CO2. Jest to niezwykle istotna kwestia szczególnie dla naszej gospodarki, opartej głównie na węglu. Znajdziemy się więc między młotem a kowadłem. Do rozwiązania jest też kwestia kontroli elektrowni jądrowych, w sprawie których, chociaż zbliżono stanowiska, nadal nie ma finalnego porozumienia. Ważnym problemem, który należy poruszyć jest też oczywiście regulacja przepisów, dotyczących wydobywania gazu łupkowego. Wiele wskazuje więc na to, że pracy nam nie zabraknie.
Niestety ogólne stanowisko Parlamentu Europejskiego nie sprzyja naszym interesom. Dlatego polscy dyplomaci muszą stanąć na wysokości zadania i zapewnić nam możliwość decydowania, z czego będziemy wytwarzać energię. Oczywiście, musimy pracować nad bezpiecznym dla środowiska wykorzystaniem węgla. Musimy zadbać o naturalne ekosystemy, jeżeli zaczniemy wydobywać gaz łupkowy. Jednak musimy także wyjaśnić urzędnikom unijnym, że aby zmienić naszą energetykę, potrzebujemy dziesiątków lat.
Wiem, że nie przekonamy frakcji "Zielonych" do paliw kopalnych. Zdaję sobie sprawę z tego, iż "syty głodnego nie zrozumie", Francja nie ugnie się pod naszym naciskiem i nie poprze planów eksploatacji gazu łupkowego. Niemcy oczywiście nadal, mimo rosnących cen, jedynie rosyjski gaz uznawać będą za najlepsze paliwo.
Jednakże w myśl powiedzenia, że to kropla drąży skałę, musimy nieustannie - w każdy możliwy sposób - przedstawiać nasze problemy. To jedyna droga, by nas wysłuchano. Być może nawet zyskamy więcej zwolenników i na koniec roku z przyjemnością mówił będę o sukcesach polskiej prezydencji.
Bogdan Marcinkiewicz
Poseł do Parlamentu Europejskiego
Czytaj również: