Trudno było spodziewać się innego rozwiązania skoro ekspertyzy nadal nie potwierdzają, iż z całą pewnością przyczyną podnoszenia się temperatury na ziemi jest emisja gazów cieplarnianych spowodowana działalnością człowieka.Tak naprawdę tylko niepoprawny optymista oczekiwał, iż światowe potęgi (Chiny i USA), a zarazem najwięksi emitenci zgodzą się na podstawie nie do końca sprawdzonych przyczyn, też ograniczyć produkcję energii ze źródeł pierwotnych.
Światowe zapotrzebowanie na energię systematycznie wzrasta, a pozyskiwanie jej ze źródeł odnawialnych jest wciąż bardzo drogie. Na dodatek zatrudnienie w tym przemyśle nie skompensuje masowych zwolnień, które byłyby konsekwencją zamykania elektrowni jądrowych i węglowych.
Kluczową kwestią, która stanowi największy opór jest cena wytwarzania jednego MW Energii. Ta w przypadku mocy pozyskiwanej na fermach wiatrowych jest wciąż zdecydowanie najwyższa i to pomimo stale rozwijających się technologii. Pytanie dlaczego czysta energia musi tyle kosztować? A to dlatego, że do produkcji tylko jednego 100 metrowego wiatraka potrzebujemy ogromne ilości włókna węglowego. Dziesiątki ton stali i miedzi, które produkować trzeba nadal w opalanych koksem hutach. Farmy wiatrowe charakteryzują się najwyższymi jednostkowymi nakładami inwestycyjnymi na 1 MW zainstalowanej mocy elektrycznej netto (ponad 4 mln EUR/MW) oraz krótszymi niż w przypadku pozostałych technologii ekonomicznymi czasami życia układów - 15 lat. Typowa elektrownia zasilana paliwami pierwotnymi ma funkcjonować 60 lat. W tym czasie konieczne zatem jest 4-krotne odtwarzanie farm wiatrowych .
Jednocześnie ze szczytem w Durbanie w Parlamencie Europejskim odbyły się „Drugie europejskie dni węgla”, gdzie przedstawiciele branży debatowali nad możliwościami redukcji emisji CO2. Zaprezentowano wyniki badań, na podstawie których stwierdzono, że podniesienie sprawności kotłów z 30 do 45 procent ograniczy emisję CO2 o 30%! Można było także zobaczyć makietę instalacji, która oczyszcza i skrapla gaz kopalniany emitowany wcześniej bezpośrednio do atmosfery. Przez trzy dni debatowano nad metodami czystego wykorzystania paliw pochodzących ze źródeł pierwotnych.
Tymczasem z jakiegoś powodu działania zainteresowanych tematem parlamentarzystów oraz komisarza ds. energii G. Oettingera zwróciły uwagę ekologów z Durbanu. Zaatakowano debatujących zarzucając im promowanie jeszcze większego zatruwania powietrza. Polsce, która przewodzi Radzie Unii Europejskiej przyznano nagrodę „skamieliny dnia”, którą otrzymuje się za permanentne uchylanie się od redukcji emisji gazów cieplarnianych. Zupełnie niezrozumiale skarcono tych, którzy poszukują sposobów redukcji emisji i wdrażają je w życie.
Jeśli świat nie umie się porozumieć co do pryncypiów to może trzeba zacząć od podstaw. Może to jest moment kiedy zastanowimy się, że skamielina dnia jest za permanentne uchylanie się od redukcji gazów cieplarnianych a nie tylko CO2!
I przyznano ją Polsce, która przewodzi Radzie Unii Europejskiej. Zupełnie niezrozumiale skarcono tych, którzy poszukują sposobów redukcji emisji i wdrażają je w życie.
Jako poseł z regionu uprzemysłowionego pytam, gdzie jest walka z emisją najgorszych gazów cieplarnianych jakimi są para wodna (na przykład z elektrowni atomowych) i metan na przykład przy wydobyciu węglowodorów!
Może jednak warto wrócić do podstaw i zastanowić się, czy nie lepiej budować wiele nowych bloków energetycznych tam gdzie jest źródło energii w postaci dostępnego węgla brunatnego, budować tam przemysł i miejsca pracy a nie oszukiwać się importem tanich produktów z krajów, które pakiet klimatyczny traktują jako rzecz nieistniejącą!
Mam wrażenie, że część uczestników konferencji w Durbanie była tak radykalna w swoich poglądach, że nie zadowoliłby ich żaden kompromis. Zmarnowano energię i czas na działania, które w chwili obecnej nie mają szans na zaistnienie w ujęciu globalnym.
Czyńmy sobie ziemię poddaną! Róbmy to w poczuciu odpowiedzialności ale i nie zapominając o aksjomatach nauki.