Wybór przedsiębiorcy z ziemi rybnickiej, Bogdana Marcinkiewicza na europosła, wzbudził duże emocje w świecie polityki. „Nikodem Dyzma śląskiej polityki”, „niespodzianka roku”, „jak królik z kapelusza” – media prześcigały się w wymyślaniu nowych określeń na osobę nowo wybranego posła do Parlamentu Europejskiego. Portal informacyjny Telewizji Silesia również zwrócił uwagę na to niespodziewane zwycięstwo.
TVS pisze, że Platforma Obywatelska doceniła Marcinkiewicza już pół roku temu i ceni nadal. Nie można się temu dziwić, skoro praktycznie anonimowy kandydat wywalczył dla partii mandat w Parlamencie Europejskim.
Coraz częściej pojawiają się jednak zarzuty, że nowo wybrany eurodeputowany wygrał jedynie dzięki znanemu nazwisku. „Ten dodatkowy element jakim jest nazwisko pana posła tutaj również zadziałał, ale nie tylko, bo on jest znany w swoim środowisku, w swojej części województwa. Myślę, że on teraz stara się pokazać, że ten wybór był wyborem uzasadnionym” - uważa dr Jan Olbrycht, europoseł PO.
Sam Poseł Marcinkiewicz stara się nie odpowiadać na te zarzuty, podchodzi do nich z dużym dystansem: „ W gronie swoich kolegów i przy okazji jakichś kolacji, jeżeli ktoś mówi coś o wyborach to mówią: Bogdan ty się nawet nie odzywaj, więc ja tego nie komentuję w ogóle.”- przytacza wypowiedź posła TVS. Poseł Marcinkiewicz twierdzi, że nie jest politykiem i na pewno nim nie będzie. Natomiast jednocześnie zapewnia, że będzie się starał wykonywać swój mandat poselski jak najlepiej. „To jest nowy poseł, ale rzeczywiście stara się, bardzo jest pracowity, bardzo się przykłada do swojej pracy – broni swego partyjnego kolegę Jan Olbrycht.
Więcej: